Co zrobić ?
Na lotnisku czekał na nią ojciec .Darcy tak bardzo bała się podejść do samochodu .Przecież matka na pewno już mu powiedziała ,a on zaraz
zacznie krzyczeć. Jeszcze tego by brakowało.Pomału szła i wycierała oczy ,żeby nie pokazać jak bardzo cierpi .Zresztą nie miała zamiaru mówić ojcu o takich
rzeczach .
-Kurwa !Dlaczego nie chcesz się uczyć?!Tyle pieniędzy poszło się jebać .-Krzyczał ,a Darcy była zdziwiona,bo nie wywarło to na niej takiego wrażania jak zawsze.
Wszystkie słowa zlewały się jej w jeden dźwięk i nawet nie słuchała dokładnie co mówi.
-Co ty myślisz ,że będziemy na ciebie zapierdalać ,a to od tak będziesz mówić JA JUŻ NIE CHCĘ CHODZIĆ DO SZKOŁY?-Darcy ojciec jechał bardzo szybko ,a Darcy przez tą całą
atmosferę nie mogła ,zaczęła płakać.Nie szlochała, po prostu siedziała i nie mogła tego powstrzymać to było bez warunkowe.
-Słuchasz co ja do ciebie mówię?-Pytał ,a Darcy w końcu się odezwała .
-Zamknij się!-Jej ojciec dopiero teraz zauważył ,że płaczę .
-Czemu ryczysz ,bo jesteś taka głupia !Jak będzie trzeba to powiem ci jeszcze raz.-Mówił.
-Myślisz ,że płaczę ,bo coś mi pierdolisz ? Nawet cię nie słucham.-Darcy myślała ,że go rozpierdoli .Darcy ojciec zatrzymał samochód ,a Darcy miała wrażenie ,że zaraz ją
zajebie jednak zareagował zupełnie inaczej .
-Co się stało?-Zapytał na spokojnie.
-Tato dlaczego ty nigdy nie chcesz mnie zrozumieć?Jedź nie chcę o tym rozmawiać .-Powiedziała ,a jej ojciec w końcu ruszył.Przez resztę drogi nie odezwali się do siebie ani słowem .
Darcy miała za godzinę wesele . Na początku miała tam w ogóle nie iść .Nie wspominała o tym ,bo to bardzo daleka rodzina .Jednak była w takim stanie ,że jedyne na co miała ochotę
to nawalić się jak świnia i nie myśleć.Miała już w dupie ,że będzie tam jej mama i tato .Mogła nawet rozpierdolić całą zabawę.Tymczasem Ann poszła do Harrego .Postanowiła ,że nie będzie
obwiniać Nialla .Ann nawet nie pukała ,bo wydawało jej się ,że jak ją zobaczy to nie wpuści ją do środka .Popatrzyła tylko przez szklane drzwi i miała nadzieje ,że będzie otwarte.Kiedy weszła do środka
zauważyła włączony telewizor i butelkę Whisky na stole.Ann miała nadzieję ,że nie zastanie Harrego i Miley razem .Powoli otworzyła drzwi od salonu.Na szczęście Harry siedział sam .
-Harry ?-Zapytała niepewnie ,on odwrócił się pomału i popatrzył na nią .
-Co ?-Zapytał znurzony.
-Pijany jesteś ?-Zapytała Ann .Harry był nawalony jak świnia .Czyżby żałował tego co zrobił?-Zastanaiwała się.Nigdy nie bała się mu dopiec i powiedzieć co sądzi
ale tym razem miała złe przeczucia .
-Co ?Przyszłaś mnie zapytać czemu to zrobiłem Darcy ?Nie wiem ,jestem chujem i tyle.-Powiedział.Ann podeszła bliżej usiadła koło niego .
-Harry ale ty ją kochasz przecież .Gdyby tak nie było to byś nie pił.-Powiedziała Ann.
-Nie wiem ,Boże co ja zrobiłem .-Mówił i był strasznie pijany.
-Wiesz ,że ja cię kurwa nie lubię ale ona ?-Harry ruszał głową na różne strony.
-Jezu ja nie wiem co mam robić .Ja chciałem to zakończyć z Miley ,bo potem poznałem jej rodziców ,ona się tak cieszyła ale jak ona się dowiedziała to ja nie
wiedziałem co ja mam już robić .Ja nie wiem ,bo ja nie wiem .-Mówił Harry .
-No Harry to zrób coś !Najlepiej teraz .Pojedziemy tam do niej i powiesz jej jak jest .-Ann namawiała Harrego ale on był strasznie pijany.
-Ale jak jak tam pojadę?Patrz jak ja wyglądam .-Mówił.
-To co z tego.-Harry w końcu obijając się o kanapę zaczął coś robić.Samolot był za piętnaście minut.Ann kazała Niallowi zawieść ich na lotnisko.
-Pojechać z wami ?-Pytał Niall .
-Po co ty tam jeszcze .-Mówiła Ann ,która jak zwykle udawała obrażoną .Niall miał już tego dosyć .
-Albo się będziesz zachowywać jak należy ale bo nigdzie nie pojedziesz .-Niall postawił jej warunek,a Ann była zdziwiona ,że w końcu powiedział coś od siebie.
-Dobrze Niall .-Powiedziała Ann ,której chciało się śmiać ale po wstrzymywała się .Przecież zobaczyć Nialla poważnego to coś nie codziennego .
-Jeszcze jedno !Do Andyego już nie pójdziesz!-Powiedział Niall ,któremu wydawało się ,że Ann wzięła jego uwagę na poważnie.Tym razem Ann już nie mogła i zaczęła
się śmiać .
-Z czego się śmiejesz ? To jest takie śmieszne ?-Pytał Niall.
-Pewnie ,że nie .-Ann podeszła i pocałowała Nialla w usta na pożegnanie ale zrobiła to też dlatego ,bo chciała ,żeby przestał w końcu gadać.Ann w końcu z Harrym weszła do samolotu .
Zajęli miejsca na przodzie i wszystko było by w porządku ,gdyby w samolocie nie było kilku fanek .Harry miał przejebane ,bo był bardzo pijany.Samolot jeszcze nie
wystartował więc miały okazje ,żeby do niego podejść.
-Harry możemy zdjęcie?-Harry ledwo się trzymał ale się zgodził .Zrobił jak najnormalniejszą minę ale oczy mu się prawie zamykały .Harry miał nadzieje ,że to się
zaraz skończy ale zaczęły zadawać mu pytania.
-To prawda ,że zdradziłeś swoją dziewczynę i teraz jesteś wolny ? -Harry ,gdy to usłyszał nieźle się wkurzył.Nie miał pojęcia ,że to tak szybko się rozniosło .
-Wypierdalać mi stąd dziwki.-Powiedział bardzo zdenerwowany .Jeszcze nigdy tak nie powiedział do własnych fanów.
-Co ? -Dziewczyny były oburzone i nagrywał całą sytuację .Ann wyrwała jej aparat i powiedziała:
-Jak usunę to oddam .-Dziewczyna była nieźle wkurwiona .
-Oddawaj .-Powtarzała i wyciągała w jej stronę ręce .W tym momencie odezwał się Harry .
-Głuchoniema jesteś idiotko ? Siadaj kurwa ,bo zaraz w ogóle go nie dostaniesz !-Harry był na nią nieźle wkurzony.
-Oddawaj ten aparat .-Dziewczyna zwracała się do Ann ,która nie mogła się skupić na usuwaniu filmików.
-Siadaj ,bo ci zaraz jebnę.-Powiedziała ,a ona w końcu usiadła .Kiedy usunęła to na czym jej zależało rzuciła jej aparat na kolana .
-Proszę cię bardzo .-Powiedziała .
-Spróbuj jeszcze coś nagrać to wypierdolę cię razem z tym aparatem z tego samolotu.-Dodała po chwili.Do lądowania zostało jeszcze tylko kilka minut .Harry oczywiście
nie wytrzymał i musiał zwymiotować do woreczka.Może to i lepiej ?Kiedy wyszli z samolotu dzięki temu Harry poczuł się nieco lepiej .Harry założył kaptur na głowę ,żeby fanki go nie
rozpoznały .
-I co mam jej powiedzieć jak do niej pójdę ? -Zapytał Harry .
-To co chcesz powiedzieć .-Powiedziała Ann .Harry w prawdzie nie wymyślał nic ,nie pisał ,nie układał sobie nic w głowie.Miał nadzieję ,że jak ją spotka to powie
to co przyjdzie mu na usta .
-Gdzie ona teraz jest?-Zapytał Harry .Ann nie miała zielonego pojęcia .Wspominała coś o weselu ale czy ona nie kłamała?-Zastanawiała się Ann .Gdyby miała wesele
już wcześniej by ją o tym poinformowała.Ann zostawił na chwilę Harrego ,bo weszła do baru ,żeby się wysikać .Kiedy była w środku zastanawiała się dlaczego to robi .Przecież powinna go za to wszystko zabić .
On ją nie zdradził raz ! Robił to notorycznie .-Myślała .Najchętniej odesłała by go do domu ale było już za późno .
-Idziemy ! -Powiedziała .
-Co ty taka wkurwiona ?-Pytał Harry .
-Nie jestem.Harry powiedz mi ! Ty ją kochasz czy nie ? -Pytała Ann ,bo nie wiedziała czy cała akcja ma w ogóle sens .
-Kocham.-Odpowiedział.
-A Miley też ? -Zapytała Ann .
-Nie .
-To po co ci to było wszystko?-Zapytała.
-Nie wiem .Nie potrafię przestać myśleć o kobietach .Zawsze taki byłem ale Darcy to zupełnie coś innego .-Ann przesz chwile się zastanowiła czy go tam zaprowadzić
ale w końcu to zrobiła .
-Jesteśmy .-Powiedziała Ann i stanęła przed jej domem .
-Tak dawno tutaj nie byłam.-Powiedziała .Przydałoby się odwiedzić rodziców ale jakoś nie miała na to ochoty .
-Czekaj Harry ,sprawdzę czy w ogóle jest w domu .-Powiedziała Ann pukając do drzwi .Harry stał z boku koło niej tak ,że było go widać.Drzwi otworzył Darcy ojciec .
-Może pan zawołać Darcy ?-Zapytała Ann .
-Darcy jest na weselu.-Kiedy Mariush zobaczył Harrego od razu wyszedł w jego stronę ,żeby mu zajebać .Jak widać Darcy już zdążyła powiedzieć co się stało.Harry był pijany i nie miał siły nawet się bronić .
Kiedy Darcy ojciec zobaczył ,że Harry nawet się nie broni przestał go bić.
-Wypierdalać mi stąd .-Powiedział .Harry na szczęście miał tylko śliwę pod okiem i nic więcej.Ann pozbierała Harrego i razem z nim wyszła.Była tylko w wkurwiona ,że
do niej też się tak zwrócił .Przecież nic nie zrobiła.
-To już nie ma sensu Harry .-Powiedziała Ann zasiadając na ławce .
-Dlaczego ! Nie poddawaj się ! To ty mnie tutaj sprowadziłaś.Ja już sobie nie odpuszczę .-Mówił.
-Ona ci nie wybaczy .Skoro powiedziała o wsyztskim rodzicom to ona nie chce mieć już z tobą nic wspólnego .Znam ją .-Powiedziała Ann.Harry jednak nie tracił nadziei .
-Chcę spróbować.Pomożesz mi ? -Zapytał Harry wyciągając do niej rękę .
-Pomogę .-Powiedziała Ann i wstała .Byli już nie daleko .Darcy tymczasem Siedziała przed budynkiem i paliła skręta .Teraz kiedy była już pijana
i w dodatku paliła jointy była tak wyluzowana ,że nic ją nie wkurwiało.Wszystkie problemy odpłynęły ,a w momencie kiedy bardzo chciała o nim pomyśleć nie dało
się !Nie dało się ,bo nie mogła skupić myśli,myśli na jednej rzeczy .To było takie cudownie .-Myślała.To był najprostszy sposób ,żeby uciec od tego wszystkiego .
Ann w końcu zauważyła Darcy .
-Teraz szybko Harry .Póki jest sama .-Mówiła Ann ale Darcy skończyła palić i weszła do środka .
-No to klapa .-Powiedział Harry i jeszcze przez chwilę czekali na zewnątrz ,aż Darcy się pojawi .Z budynku wychodzili różni ludzie ale Darcy nie było widać.
-Harry co ty robisz ?-Zapytała Ann .
-No wchodzę do środka .-Powiedział Harry .
-To poczekaj tutaj ja ją zawołam .-Ann zbliżała się do wejścia i było jej strasznie wstyd wejść na nie swoje wesele .Tym bardziej ,że nie wyglądała wyjściowo .
Ann w końcu ujrzała Darcy .Była zdziwiona ,bo Darcy wydawała się być wesoła i wyglądała jakby świetnie się bawiła.
-Darcy .-Mówiła Ann kiedy tylko zauważyła ,że ktoś zostawił ją na chwilę .Darcy w końcu zauważyła Ann .Wpatrywała się w nią kilka razy i zastanawiała czy to ona .Podeszła bliżej .
-Ann co ty tutaj robisz ? -Zapytała Darcy .
-No właśnie bo...-Ann nie wiedziała jak ma jej to powiedzieć.
-Boże przyjechałas mnie pocieszyć ,jesteś cudowna .-Powiedziała Darcy rzucając się jej na szyję.
-Tak to też .Zresztą chodź na zewnątrz na chwilę.-Powiedziała .
-Wejdź do środka .Napijemy się ,będzie fajnie .-Mówiła Darcy.
-No chodź .-Powiedziała Ann i wyprowadziła ją na zewnątrz.Darcy zobaczyła Harrego .Była wściekła na Ann.Nie miała zamiaru się z nim widzieć.Darcy już miała
wracać do środka .Na szczęście Ann w porę czepła Harrego w łeb .
-No mów chuju .-Powiedziała po cichu byle Darcy nic nie usłyszała.
-Darcy no poczekaj.Przepraszam cię tak bardzo cię przepraszam .-Mówił Harry ,a Ann była zdziwiona ,bo zbierało mu się na płacz .
-O jak przykro Harry płacze ,o jak mi przykro ,jaki biedny.-Mówił nie wzruszona .
-Darcy możesz posłuchać co chciałbym ci powiedzieć ?-Zapytał i miał nadzieję ,że przestanie się tak zachowywać.
-Słucham byle szybko .-Powiedziała i skrzyżowała ręce układając je na klatce piersiowej .
-Wiem ,że nie chcesz mnie znać ale ja nie wiedziałem co mówię.Spotykałem się z Miley po jej porodzie.Przysięgam ,że nie kochaliśmy się.Na początku traktowałem
ją jak koleżankę ale potem ona mnie pocałowała.Po prostu poniosły mnie emocje.Ostatnio powiedziałem ci ,że nie wiem co czuje ale myliłem się.Ja po prostu byłem z wieloma
kobietami i od tego wszystkiego mam nasrane w głowie .Jestem idiotą ,że tak cię potraktowałem .Tak naprawdę to dzięki tobie zrozumiałem jak powinno wyglądać moje ,życie.
Jeszcze nigdy nie brałem nikogo na poważnie tylko ciebie .Naprawdę bardzo cię kocham Darcy ,słyszysz naprawdę ja nie kłamię .-Darcy był bardzo przejmujący w tym co mówi.
Ann zastanawiała się jak ona zareaguje.Przyglądała się tylko jej wyrazu twarzy.
-Darcy kocham cię !Wyjdź za mnie .-Harry wyciągnął z kieszeni pierścionek .
-To nie jest żaden Chitos ,żaden plastik to jest dowód mojej prawdziwej miłości .-Ann złapała się za usta .Nie miała pojęcie kiedy Harry zdążył kupić jej pierścionek .Była w szoku .Darcy od razu przypomniała
sobie jak Harry dał jej plastikowy pierścionek .Do tej pory go ma .
-Myślisz ,że jestem taka głupia ?Myślałeś ,że jak kupisz mi pierścionek albo inne rzeczy to ci wybaczę ?Harry ja nie potrzebowałam twoich pieniędzy ja tylko chciałam
,żebyś mnie kochał tak jak ja ciebie.-Darcy było bardzo przykro kiedy to mówiła ale już mu nie wierzyła.Darcy weszła do środka i zostawiła ich samych .
-Nie kupiłem go dzisiaj .-Powiedział Harry wrzucając pudełeczko z piercionkiem do kosza.Ann nie wiedziała co ma zrobić.
-Przykro mi .-Powiedziała tylko.
-W porządku jakoś się pozbieram .Powiedział załamany Harry .
boooooże święty, dopomóż tej oto parze..
OdpowiedzUsuńmatyjo. jakie to romantyczne, aż szkoda mi sie zrobiło Harrego..