czwartek, 7 marca 2013

25.


Tylko nie to ...

Darcy wracała z Harrym do domu .Postanowili ,że pójdą na piechotę a samochód odholują .
-Spacer dobrze nam zrobi .-Powiedział Harry do Darcy ,która była negatywnie nastawiona .Przez całą drogę marudziła ,a nogi skracały jej się przy każdym kolejnym kroku .
-Czemu jesteś taka zła? -Zapytał Harry ,który patrzył przed siebie .
-Nie jestem ,powiedz mi tylko dlaczego musimy iść taki kawał na piechotę?-Mówiła zmęczona .
-Patrz i przestań marudzić .-Powiedział Harry wskazując w stronę wyłaniającego się miasta .Darcy spostrzegła sklepy i odrazu zrobiło jej się lżej .
-Nareszcie ! -Powiedziała .Kiedy byli już w centrum postanowili iść do restauracji i coś zjeść .Darcy była głodna jak nigdy.Kiedy dosiadła się do stołu wzięła się 
za jedzenie sałatki .
-Dlaczego zamówiłeś mi sałatkę ? -Zapytała .Miała ochotę na coś bardziej energetycznego .
-Przecież się odchudzasz .-Stwierdził Harry .
-Co ? Czy ty coś sugerujesz ? -Zapytała wściekła ,a sałata zaczepiła jej się na ustach .
-Słyszałem jak mówisz do Ann ,że chcesz zrzucić parę kilo .-Darcy nie wiedziała o co mu chodzi przecież nic takiego nie mówiła .
-Co ty pierdolisz ? Wsadź sobie tą sałatę .-Wstała i zamówiła sobie porządną porcję obiadu .Harry tylko śmiał się z jej zachowania ,była wściekła jak osa .Kiedy Darcy odeszła 
od stolika do Harrego podszedł jakiś mężczyzna i prosił o autograf .Darcy przyglądała się Harremu i zastanawiała się dlaczego jest taką szczęściarą .Tak bardzo go kocha 
pomimo tego ,że do siebie zupełnie nie pasują .Darcy czekała na zamówienie ,a w tym momencie mężczyzna wyciągnął nóż i zadał Harremu cios .Darcy nie wiedziała co się 
dzieje. Stanęła wryta w obraz jaki widziała i czuła się sparaliżowana .Dopiero kiedy Harry upadł na podłogę zorientowała się co się stało .Podbiegła do niego i miała nadzieję ,że to tylko rana od pchnięcia.
Ludzie zebrani w restauracji zadzwonili na pogotowie . Darcy miała łzy w oczach i próbowała go reanimować .Darcy nadal nie zdawała sobie sprawy ,że Harry już nie żyje .Nie chciała w to uwierzyć .Kiedy karetka była na miejscu 
podbiegli do niego fukcjonariusze z specialistycznym sprzętem .Darcy płakała i chciała krzyczeć z bólu jaki jej towarzyszył.Lekarz sprawdził Harremu pracę serca i tętno .
-Bardzo mi przykro .-Powiedział .
-Nie ! -Krzyknęła Darcy bardzo głośno wybudzając się z przerażającego snu .Rozglądnęła się ,a Harry jak nowo narodzony siedział koło niej i śmiał się z tego ,że mówi 
przez sen .Darcy rozpłakała się i przytuliła mocno do niego .Harry nie wiedział z czego wynikła jej reakcja .
-Dlaczego płaczesz .-Zapytał zdziwiony .Darcy najwyraźniej płakała przez sen.Trzymała go mocno i nie chciała puścić .
-Śniło mi się,że nie żyjesz .-Powiedziała w koncu ,a Harry śmiał się .
-To nie jest śmieszne ! Wiesz jakie to było straszne.-Powiedziała ,a Harry zapytał co dokładnie jej się śniło .
-Nie chce drugi raz tego przeżywać .Mogę powiedzieć ci tylko ,że to było straszne .-Harremu było miło ,że tak zareagowała .To było niesamowite.W końcu przytulił 
Darcy i tym razem nie było mu do śmiechu.
-Musimy iść na piechotę ale to tylko 10 minut drogi .-Powiedział Harry ,a Darcy była przerażona .
-O nie ! Na pewno nie pójdziemy na piechotę!-Powiedziała stanowczo.
-Nie mamy wyboru Niall nie odbiera ,a nie chce robić zamieszania .-Mówił Harry .
-Zadzwonie do Ann i powiem ,żeby Niall przyjechał .-Harry zrobił kwaśną minę .
-Nie będziemy się jej prosić o pomoc .
-Nie dyskutuj ze mną !-Tym razem Darcy znów postawiła na swoim .Czekali na Nialla ,który dojechał dość szybko okazało się ,że byli razem w okolicy .
Niall podał Harremu tylko bak z paliwem nie odzywając się .
-Stary co masz taką minę ? -Zapytał Harry.Niall oczywiście dobrze wiedział o co mu chodzi ale przecież nie powie mu ,że on i Darcy nie są zaproszni.Ann miała 
dosyć tej dziwnej atmosfery jaka panowała między nią ,a Niallem więc postanowiła coś z tym zrobić .
-Właśnie Harry muszę z tobą pogadać .-Powiedziała wysiadając z auta .
-O czym ?-Zapytał .Ann wzięła go na stronę .
-Wiem ,że Niall zaprosił was na imprezę ale wolałabym pobyć z nim trochę sama .-Kręciła Ann byle jakoś ich wyprosić .
-Wiedziałem ,ze zawsze masz jakieś problemy. Co ci znowu nie pasuje ?A wiem co ci nie pasuje moja obecność.-Mówił wkurzony i nic nie wskazywało na to ,że uda się to odkręcić .
-Chcemy spędzić ten czas sami !Wiesz może chcemy się popieprzyć ,zabawić ,BEZ WAS ! -Powiedziała to na głos .Darcy kiedy tylko to usłyszała wyszła z auta i powiedziała .
-Niall trzeba było od razu powiedzieć ,że to jakiś dupcykparty we dwoje.-Powiedział Darcy śmiejąc się .Niall poczuł się zażenowany .
-Rozumie .-Powiedział Harry i razem zaczęli się śmiać.Kiedy Ann podeszła koło Nialla ten schylił się nad nią i powiedział po cichu :
-Aleś powiedziała .
-Zamknij się !-Ann była wkurzona i wsiadła do auta .Harry jechał za Niallem .W środku auta Ann i Niall przez całą drogę się kłócili .
-Po co im powiedziałaś ,że mają nie przychodzić ? -Zapytał zdenerwowany .
-To czego ty chcesz ? -Zapytała wściekła, Niall zaczął ją coraz bardziej drażnić .
-Teraz pomyśli ,że nie chciałem ,żeby przyszedł .-Powiedział.
-Kogo to obchodzi ?-Mówiła nie przejęta .
-Mnie !-Niall mówił bardzo poważnie.
-To ja robię z siebie idiotkę ,żeby tylko poprawił ci się humor a ty kurwa tak sobie ze mną pogrywasz ? Wiesz co ? Mam już ciebie dosyć .Jesteś nudny i żałosny tylko 
wpierdalać potrafisz !-Powiedziała ,a Niall teraz naprawdę się wkurzył .
-A ty jesteś idiotką i nie trzeba na ciebie zapierdalać ,bo jesteś taka tempa.-Na to Ann nie mogła sobie pozwolić .
-Zrywam z tobą ! -Powiedziała i kazała się zatrzymać .
-Bardzo dobrze już dawno powinienem to zrobić ! -Ann wysiadła trzaskając drzwiami .Niall zahamował tak gwałtownie ,że Harry prawie wjechał w tył jego auta .
-Co tam się dzieje ? -Zapytała Darcy ,która widziała jak Ann wysiada z auta.
-Pewnie się pokłócili.-Mówił Harry .Darcy kazała zatrzymać się Harremu i zabrać Ann ale ona postanowiła przejść się sama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz