wtorek, 26 lutego 2013

18.


Czyli...

Relacje między Harrym ,a Darcy znacznie się poprawiły . Ona w końcu zrozumiała ,że nie może być tak chorobliwie zazdrosna.Minęły dwa dni odkąd Harry po raz pierwszy 
spotkał się z matką swojego dziecka.Miał nadzieję ,że już nigdy nie będzie musiał tego robić.Poród ma się odbyć za 3 tygodnie .Harry strasznie się denerwuje i nie 
mówi o niczym innym tylko o tym.Darcy powoli zaczęło to drażnić ,bo od dwóch dni słyszała tylko o jednym .Jednak powstrzymała się od komentarzy i postanowiła
,że nie będzie się w to wtrącać,woli to przeczekać.Tym razem Harry potrzebował wsparcia więc spał ciągle u niej. Oczywiście Ann nie mogła się z tym pogodzić
ale zeszła nieco z wojennej ścieżki.
-Harry może wyjdziemy dzisiaj zjeść coś razem ? -Zapytała Darcy ,która już miała dosyć siedzenia w domu,bo od pewnego czasu jej wyjścia ograniczały się tylko
wykładów. 
-A nie możemy zjeść coś w domu ? -Zapytał Harry ,który był w fatalnym stanie . Nie chciało mu się nawet golić.
-W domu ciągle i w domu!Weź zrób coś ze sobą człowieku.Tą brodę byś w końcu ogolił ,bo wyglądasz jak Rumcajs!-Powiedział Darcy która nie udawała ,że jest rozczarowana.
-Co mogę poradzić ,że ta szybko zarastam ?Myślisz ,że chce mi się codziennie stać przed lustrem ? -Mówił Harry ,którego już cała sytuacja zaczęła bawić.
-Jakoś jeszcze niedawno nie miałeś z tym większego problemu .-Harry opadły już ręce . Nie miał ochoty suchać jej wywodów ,bo zaczęło to przypominać małżeństwo.
Czasem naprawdę miał jej dosyć.
-Daj mu spokój ,pójdziemy się dzisiaj napić razem .Proponowała Ann,która chciała wykorzystać sytuację ,bo dawno już nie były nigdzie wspólnie.
-Ty się lepiej za robotę weź ,bo widzę ,że ostatnio od dobrobytu to ci się w dupie po przewracało .-Powiedział Harry ,któremu jako jedynemu było do śmiechu .Darcy i Ann popatrzyły 
na niego,a Harry w końcu się odezwał .
-No przecież żartowałem,chciałem poprawić wam humory .-Powiedział.
-Nie moim kosztem . -Odezwała się Ann .
-Trochę dystansu do siebie .-Harry powiedział nieco poważniej.Atmosfera między nimi się poprawiła ale Harry nadal lubił jej dogryzać ale tym razem przeważnie 
było to w formie żartu.
-Dobra bierz coś na siebie i wychodzimy.-Miały już wychodzić kiedy do domu wpadł Niall z jedzeniem .
-A ty co ? -Zapytała Darcy . 
-Przyniosłem Harremu coś do jedzenia .Mówił ,że słabo gotujesz . -Powiedział  Niall ,a Darcy gotowała się ze złości .
-Niall znalazłam pracę .-Powiedziała Ann i uśmiechnęła się.
-Przecież nie musisz pracować .-Niall od pewnego czasu utrzymywał ją .Ann z tego powodu czuła się nieswojo i dlatego była z siebie dumna ,że w końcu będzie mogła się 
mu zrewanżować .
-Dobra nie owijajmy w bawełnę tylko mów gdzie bedziesz pracować.-Mówił Harry ,który już nie mógł się doczekać jaką dostała posadę .Dobrze wiedział ,że nie skończyła 
studi. Po prostu wyjechała za granicę do pracy .
-Długopisy skręcać będę.-Powiedziała po cichu i miała nadzieję ,że nikt nie usłyszy ,a ona powie ,że nie będzie 200 razy powtarzać.
-Długo... co ? -Zapytał Harry .
-Bardzo śmieszne ,chciałam ci przypomnieć ,że ty również nie masz wykształcenia i gdyby nie to ,że śpiewasz to był byś nikim .-Harry chyba zupełnie o tym zapomniał .
-Ale studiuje .-Znalazł na to wytłumaczenie.
-Gdyby mnie było stać też bym studiowała .-Jednak miała lepsze wytłumaczenie od niego i tym samym Harry już się nie odezwał .
-Dobra idziemy .-Powiedziała Darcy . Niall chwycił Ann za rękę i powiedział nieco ciszej . 
-Chyba żartujesz ? Chyba nie masz zamiaru tam pracować ?-Pytał ,a Ann nie wiedziała o co mu w ogóle chodzi .
-Dlaczego nie ?-Zapytała nieco głośniej.
-Bo jesteś moją dziewczyną i nie będziesz skręcać długopisów ! -Powiedział Niall .Ann nie wierzyła w to co powiedział.Jednak udawała wkurzoną .
-Będę robić co mi się podoba.-Powiedziała i razem zabrały się do klubu ,w którym Ann kiedyś pracowała.Niall z Harrym siedzieli przed telewizorem i zajadali się 
jedzeniem z Nandos.Oczywiście rozmawiali o Ann i Darcy .
-Dlaczego ją utrzymujesz ? -Zapytał Harry ,który myślał ,że skoro robi coś takiego musi naprawdę coś do niej czuć.
-A ty dlaczego znosisz te jej humorki ? -Niall oczywiście dogryzł Harremu zamiast od powiedzieć na pytanie .Do drzwi zadzwonił dzwonek.Harry zastanawiał się czy otworzyć .W końcu 
tutaj nie mieszka.Pomału podszedł do drzwi i popatrzył przez judasz .Przed nimi stał wysoki mężczyzna  końcu zdecydował się otworzyć .
-To ty jesteś Harry Styles ? -Zapytał ,a Styles nie wiedział co ten wielkolud może od niego chcieć .
-Tak .-Powiedział i przyglądał mu się .
-Dobrze się składa ,mamy do pogadania .-Powiedział.Styles zastanawiał się czego może od niego chcieć .Nie chciał wyjść na przestraszonego więc wpuścił go do środka.
Niall był wystraszony przecież koleś miał chyba z 2 metry i muskulaturę jakby był na sterydach.
-Odrazu powiem o co mi chodzi .-Styles nic na to nie odpowiedział tylko stał i słuchał .
-Umawiamy się tak .Nie ważne ,że dziecko jest twoje jak Miley urodzi wraca ze mną do domu i tworzymy piękną rodzinkę ,a jak się coś nie podoba to inaczej pogadamy .-Powiedział,a Harry 
zastanawiał się skąd koleś się w ogóle wziął.
-Jesteś jej chłopakiem ? -Zapytał w końcu Styles.
-Jestem z nią od kilku dobrych lat ta szmata mnie z tobą zdradziła za co powinienem ci obić ta zarośniętą buźkę .-Powiedział .
-Naprawdę tak zarosłem ? -Zastanawiał się Styles .
-A skąd wiesz ,że to moje dziecko ? -Zapytał Harry .
-Powiedziała mi ,że dziecko jest twoje .Powiedziała ,ze badania na to wskazują .-Mówił ,a Harry zdążył już sobie przeanalizować całą sytuację.
-Nie kazałeś ,żeby ci pokazała ?! Dopiero jak dziecko się urodzi będzie można zrobić badania .Co za suka ,chciała mnie naciągnąć na alimenty ...

1 komentarz: