Dlaczego ?
Darcy i Harry spędzali ze sobą miło chwile ,kiedy jak zwykle ktoś musiał im przerwać.
-Ja pierdole ,wiedziałem.-Powiedział wyciągając telefon ,bo właśnie ktoś dzwonił.
-Oczywiście to znów twoja wina .-Parsknęła Darcy,która nie zamykała buzi i ciągle coś gadała.Harry przymknął jej usta ręką.
-Zamknij się ,to ważne . -Powiedział.Harry ,odebrał telefon ,a Darcy nadal nie przestawała gadać .
-Sam się zamknij .-Powiedziała i drażniła się z nim .Harry nie mógł skupić się na rozmowie.Zaczął się śmiać ,a to nie było na miejscu,bo dzwonili z kliniki
w której znajdowała się jego była dziewczyna .Okazało się ,że miała skurcze i poród najprawdopodbniej nastąpi wcześniej niż powinien.Harry zrobił wielkie oczy
i wyglądał na przestraszonego.
-Co masz taką minę ?-Zapytała Darcy nie spuszczając z niego wzroku.
-Dziecko w drodze .-Powiedział przejęty ,a Darcy nie mogła powstrzymać się od śmiechu.Te słowa w jego ustach brzmiały komicznie.
-Z czego się śmiejesz ? -Powiedział lekko zdenerwowany przecież jeszcze nie dawno wcale nie było jej do śmiechu.-Pomyślał.
-Nie śmieję się z tego.Po prostu nie dociera do mnie ,że będziemy rodzicami.-Powiedziała ,a Harry nie wierzył własnym uszom.Czy to miało oznaczać ,że Darcy już się
z tym pogodziła ?-Nie umiał znaleźć na to pytanie odpowiedzi ale jeżeli to była prawda to był naprawdę szczęśliwy.
-Rodzicami ? -Zapytał nie pewnie .
-No skoro jesteśmy razem to będę jego, macochą .Jak to dziwnie brzmi .-Powiedziała .
-Skąd wiesz,że jego ? -Zapytał i zaczął się śmiać.
-Przeczuwam.-Od powiedziała .Harry i Darcy zaczęli zbierać się do szpitala.Dziewczyna prosiła by Harry się zjawił.Darcy chciała jechać z nim.W drodze do szpitala Harry
strasznie się stresował.Wyglądał jakby chciał odwrócić czas ,żeby taka sytuacja w ogóle miejsca nie miała miejsca.Dziwne tylko było to ,że Darcy cieszyła się
bardziej niż on.W drodze rozmawiali jeszcze przez długi moment.W końcu doszli do wniosku,że muszą sobie z tym jakoś poradzić .Wchodząc do środka przez Harrego przechodziły różne myśli
,a Darcy już nie mogła się doczekać ,aż spotka dziewczyna ,która będzie miała z Harrym dziecko.
-Cześć .-Powiedziała Miley śmiejąc się do Harrego .Darcy oniemiała .Przecież ona wyglądała jak modelka była po prostu idealna .Pomimo tego ,że była w ciąży nadal wyglądała
apetycznie .Darcy zaczęła czuć zazdrość .Kiedy Harry usiadł koło niej na łóżko czuła się fatalnie.
-Jak się czujesz ? -Zapytał bardzo miło i nie przestawał się uśmiechać .Darcy ciągle zaciskała pięści i miała ochotę go z stamtąd wynieść.
-Dobrze Harry ,bardzo dobrze.Będziemy mieć dziecko ,niesamowite prawda ? -Mówiła ,a Darcy już sama pogubiła się o co w tym wszystkim chodzi.Czy ona o czymś się wie ?
-Właściwie to już mam kogoś.-Powiedział i popatrzył na Darcy uśmiechając się . Darcy musiała przyznać ,że to było słodkie.
-Jak to ? To jak teraz będzie wyglądać nasz życie?Pozbawisz dziecka ojca ? -Zdenerwowała się Miley. Harry był spokojny i zaczął ją uspokajać.
-Wszystko jakoś się ułoży.-Mówił i gładził ja po włosach .Darcy nadal była wkurzona.
-Nie ! Harry my musimy być razem . -Tym razem Darcy nie pozwoliła sobie na takie komentarze przy niej .
-Nic nie musicie ! Co nagle sobie przypomniałaś z kim masz dziecko ? -Mówiła zdenerwowana .
-Nie rozumiesz będziemy mieć dziecko !? Ja i Harry .-Mówiła Miley .
-Zaraz jej włosy powyrywam,trzymaj mnie Harry .-Wściekła Darcy zaciskała pięści coraz mocniej i mocniej.
-Wyjdź Darcy ,porozmawiamy później.-Co ? Ja mam wyjść ?! -Myślała Darcy.
-Jak sobie chcesz . -Powiedziała i trzasnęła drzwiami.Harry został tam jeszcze przez parę minut.Darcy w tym czasie zdążyła dotrzeć do domu.W środku była Ann.
-Zadowolona ? -Zapytała Ann ,która nie ukrywała ,że była na nią wkurzona .
-Sama go do tego prowokujesz !-Mówiła Darcy .
-Albo jakoś pogodzicie swoje odmienne światy albo ja tutaj ocipieje.-Powiedziała ,która już sama nie wiedziała po której stornie stanąć .
-Co cię ugryzło ?-Zapytała Ann .
-Nic mnie nie ugryzło.Powiedz mi lepiej co Niall zrobił ,że zdołał cię przkonać ,żebyś wróciła.-Darcy zmieniła nieco ton i jak zwykle udawała ,że jest dobrze,bo nie chciała słuchać
glupich spostrzeżeń o Harrym . Jaki to on nie jest zły itp.
-Nic nie było by w stanie mnie zatrzymać ale jak mnie zaczął szantażować .-Powiedziała ,a Darcy nie wiedziała co ma na myśli .
-To znaczy ? -Zapytała .
-Powiedział ,że jak wyjadę to powie ... -Ann zawahała się .Przecież dobrze wiedziała ,że nie może powiedzieć tego Darcy .
-Co powie ? -Dopytywała się i nie dawała za wygraną .Ann musiała wymyślić coś na szybko.
-To wyśle mi rachunek za mieszkanie ,bo nie będzie płacić za pusty lokal .-W końcu udało jej się wymyślić .
-No to widzę ,że pałka się zegła .-Powiedziała i zaczęła się śmiać .
-Zegła to mało powiedziane . -Darcy chciała jeszcze z nią o tym pogadać ale dostała esemesa od Harrego. Kazał jej zejść na dół ,bo wiedział ,że Ann wróciła ,a on chce
uniknąć konfrontacji.
-Potem pogadamy . -Powiedziała i zarzuciła na siebie tylko kurtkę .
-No jak zwykle tylko Harry i Harry . -Mówiła ,a Darcy już dalej nie słuchała ,bo wyszła.Pod klatką stał Harry i czekał na nią ,gdy tylko go zobaczyła udawała obrażoną.
-Nie zgrywaj się już.-Powiedział i miał dosyć jej humorków.
-Dosyć ? Ja ty zachowujesz ? Ty chcesz być ze mną czy nią ? -Pytała .
-Przecież już ci mówiłem !O co ci chodzi ? -Harry może nie znał się na kobietach ale nie sądził ,że zachowywał się źle .
-O co chodzi ? Jak się czujesz ?Mogłeś dodać jeszcze kochanie . -Mówiła zirytowana .
-A to o to ci chodzi .A co miałem zrobić ? Podejść do niej pierdolnąć ją w brzuch i czekać ,aż dziecko wyleci ? -Pytał Harry ,a Darcy chciało się śmiać .
-Słyszysz co ty mówisz ?Nie rozśmieszaj mnie .-Powiedziała .
-Taka prawda ! Chciałabyś ,żebym zabrał jej dziecko i powiedział wypierdalaj .Nie rozumiesz ,że ja nie będę dla niej miły to może nie zgodzić się nawet na widzenia z moim dzieckiem .
Kobiety mają większe prawa do dzieci.-Mówił Harry ,a Darcy w końcu widziała w tym trochę racji.
-Dobra przepraszam nie powinnam tak wybuchać.-Darcy w końcu trochę zmięknęła .Harry tylko wypuścił powietrze i pokiwał głową .
-Jedno jest pewne jesteś o mnie zazdrosna.-Na jej twarzy pojawiły się rumieńce.
-Nie jestem !
-Wcale .-Mówił zmieniając głos i podchodząc bliżej.
jebana tirówa.
OdpowiedzUsuń