wtorek, 2 kwietnia 2013

36.


Cześć ...

Ann wstała nie wyspana i wiedziała ,że za nie długo będą musieli wracać do domu więc o spaniu nie ma mowy.Oczywiście Harry wczoraj nie dał jej spać ,a dzisiaj 
chrapie jak dzik i nie da się go dobudzić .Ann jeszcze przez chwilę próbowała go ocucić ale pomyślała ,że za ten czas porozmawia z Darcy .Przynajmniej nie będzie 
stał jej nad słuchawką i przesadzał. Kiedy Darcy odebrała telefon była zaspana .Słychać było to po jej głosie .Ann prawie w ogóle nie mogła się z nią dogadać .
-Darcy obudź się w końcu !-Mówiła Ann .
-Nooo.-Powiedziała.Ann zauważyła ,że Harry zaczyna się budzić więc poszła do łazienki.
-Darcy za godzinę jedziemy do domu.
-Dlaczego mówisz to tak jakbym też miała jechać .-Mówiła Darcy ,która otrzeźwiała i zmieniła nastawienie .
-Wczoraj mówiłaś co innego .Zresztą nie ważne .Nie chodzi mi o Harrego ale tam jest nasz dom ,szkoła.-Wymieniała Ann .
-Wiem ale nie będę lecieć z nim jednym samolotem ,nie mogę w ogóle przebywać w jego towarzystwie,bo to się źle skończy .-Ann wiedziała ,że to już nie ma sensu,że Darcy 
po prostu nie pojedzie .
-Dobra trudno .To kiedy wrócisz ?-Zapytała Ann ,a Darcy miała nadzieję ,że Ann nadal będzie ją prosić,żeby pojechała więc zaczęła kręcić .
-Nie wiem czy w ogóle.
-Zaraz przychodzę do ciebie i jedziemy na lotnisko.-Powiedziała Ann ,a Darcy dopiero teraz się uśmiechnęła ,bo otrzymała to na co oczekiwała.
-Dobraa.Zamówię taksówkę i po ciebie podjadę .-Powiedziała Darcy .
-Chyba po nas.-Mówiła Ann .
-No, po was.-Darcy zachowywała się jakby była pępkiem świata .Ann rozłączyła się .
-Harry wstawaj wracamy do domu.-Mówiła Ann ,a Harry się ociągał i nic nie wskazywało na to ,że wstanie .
-Za dziesięć minut .-Powiedział .
-Za dziesięć minut to Darcy już nie będzie na nas czekać.-Powiedziała Ann ,a Harry nagle wstał na równe nogi .
-Jestem gotowy .-Powiedział.Faktycznie wczoraj spał w ciuchach ,a dzisiaj i tak nie ma się w co przebrać.Harry był tak przesiąknięty zapachem alkoholu ,że nie dało się wytrzymać od 
tego smrodu .
-Wiesz ,że za kilka minut spotkasz Darcy ,a wyglądasz i walisz jak menel? -Stwierdziła Ann.
-To kupię sobie coś do ubrania .-Powiedział.
-Tutaj haahahahah w sumie lepsze to niż nic .-Powiedziała Ann ,a Harry miał już iść sobie coś kupić kiedy Ann powiedziała.
-Za późno .Jest już na dole ,bo napisała mi esemesa .-Harry był spanikowany ale nie miał wyboru musiał pójść tak jak jest .Denerwował się jak nigdy .Nie wiedział co ma powiedzieć jak zejdzie 
na dół.Przecież nie powie cześć kochanie albo jesteś na mnie zła? To była by kompletna bzdura .Harry trzymał się za włosy i zachowywał jak cipek na dodatek zaczął 
obgryzać paznokcie .
-Ocipiałeś ?-Zapytała Ann kiedy byli już prawie na dole.
-Co?
-Zachowuj się !-Powiedziała Ann ,a Harry automatycznie opuścił ręce i wyprostował się .Kiedy Harry pojawił się na dole Darcy zaczęła pocierać ręce z nerwów .
-Boże .-Powiedziała i z nerwów zrobiło jej się duszno.W końcu Harry i Ann weszli do środka .Ann jak na złość usiadła z przodu ,a Harry musiał usiąść koło Darcy .
-Przez całą drogę ani jedno ani drugie nie odezwało się ani słowem .Ann oczywiście mówiła coś do każdego z osobna ,bo przecież gdy zadała im obu pytanie 
żadne nie od powiedziało.Podróż była długa ale w końcu dotarli na lotnisko .Przez najbliższą godzinę musieli czekać na samolot.
-Możecie nie zachowywać się jak dzieci ?-Pytała Ann .Harry popatrzył na Darcy ,a ona w tym samym momencie patrzyła na niego .
-No dalej ,nie mówię ,że musicie być razem ale podajcie sobie chociaż rękę na zgodę .-Mówiła Ann .Darcy zachciało się śmiać kiedy Ann to mówiła więc uśmiechnęła 
się delikatnie ,a Harry myślał ,że to do niego więc zrobił to samo .
-Z czego się śmiejesz ? Myślisz ,że jest mi do śmiechu ? -Mówiła Darcy ,która przez cały czas była poważna. 
-Nie śmiałem się tylko uśmiechnęłem do ciebie i mi też wcale nie jest do śmiechu.-Powiedział Harry który zachował spokój .
-Nie mów już nic więcej .-Powiedziała i zachciało jej się płakać tak bardzo chciała by go przytulić ale ciągła świadomość ,że ją zdradził sprawiała ,że miała ochotę go zabić.
Harry zauważył ,że załamał jej się głos.
-Darcy ? -Mówił ,a ona nawet nie była wstanie odwrócić się  w jego stronę ,bo przecież nie miała zamiaru pokazać jak bardzo cierpi z jego powodu.
-Nie płacz wiem ,że mnie nienawidzisz .Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym to naprawić.-Powiedział Harry .
-Harry przestań mówić.-Darcy nie mogła tego słuchać ,bo robiła się coraz bardziej miękka w środku ,a nie chciała tak szybko dawać za wygraną.
-Wiem ,masz prawo być na mnie zła.Możesz powiedzieć jak bardzo mnie nienawidzisz ,zrób to będzie ci lepiej.-Ann nie mogła tego dalej słuchać więc poszła coś zamówić .
-Nie mów nic .-Darcy w końcu obróciła się w jego stronę .Gdy Harry zobaczył tylko jej zaczerwienione oczy tak strasznie chciał coś zrobić.
-Boże Darcy nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym cię teraz przytulić ale wiem ,że nie chcesz .-Mówił Harry ,który wyglądał na przejętego .Bardzo chcę ale tego 
nie rób .-Pomyślała Darcy i nie odezwała się nic na to.Po 10 minutach ciszy Darcy w końcu się odezwała.
-Co ci się stało ? 
-Nic takiego .-Uśmiechnął się Harry i zaraz zawiesił wzrok na podłogę .
-No powiedz !-Nalegała Darcy.
-I tak się pewnie dowiesz .-Powiedział Harry .
-Mój ojciec ci walnął?-Zapytała.
-Zgadłaś .-Powiedział.
-Należało ci się.-Powiedziała Darcy .
-To mało powiedziane .-Harry nie zaprzeczał.Na tym rozmowa się zakończyła przez kolejne 10 minut panowała grobowa cisza ,aż wróciła Ann i weszli do samolotu.

1 komentarz:

  1. co oni by zrobili bez tej Ann, ach..

    dzióbeczky jak się czają, hehe. :D

    OdpowiedzUsuń